Niesamowicie „fascynuje” mnie sposób organizacji spotkań polegający na zapraszaniu jak największej liczby uczestników. „Niech się przysłuchują, nie zaszkodzi. Może coś ważnego dopowiedzą.”. Przypomina mi to takie stare zdjęcia, lata 20-30 ubiegłego wieku, gdzie cała rodzina zbierała się wokół dużego drewnianego radioodbiornika i słuchała. Ojciec, matka, trójka małych dzieci, babcia, dziadek… nie ważne,…