Analiza biznesowa. Co to takiego? Zwykle kojarzy się z pewnym etapem projektu, w którym grupa osób ciągle się z kimś spotykających, męczących ludzi dziwnymi pytaniami, od czasu do czasu zamyka się w swoim pokoju, albo siedząc na openspace z założonymi słuchawkami na uszach „analizuje”. A wszystko po to aby wyprodukować „dokumentację”. Bo przecież efektem analizy ma być zamknięty, zrozumiały, pełny, wyczerpujący opis tego, co deweloper ma zakodować. I pewnie zgodziłbym się z tym gdyby nie pewnych pięć liter o których za chwilę…

Cały świat przeobraża się w niesamowitym tempie, zmienia się nie tylko to co znaliśmy i rozumieliśmy, ale i pojawia się to, czego dotychczas nie było – świat rośnie i komplikuje się coraz szybciej. Jedna moda zastępuje drugą, wiedzy jest coraz więcej a ilość informacji które trzeba zrozumieć zaczyna lekko przerażać… Zmienia się również Klient. Kiedyś posiadał dość proste oczekiwania, stały zestaw potrzeb i dość przewidywalne wymagania. Dom, pracę, samochód, rodzinę, zbieranie znaczków czy klejenie modeli w garażu. Nie dziwię się, jego życie było prostsze i wymagało zaspokojenia bardziej przewidywalnej liczby potrzeb, a te nie zmieniały się tak szybko. Było też mniej bodźców, wzorców za którymi podążał i reklam, które oglądał. Łatwiej więc było przewidzieć czego potrzebuje, bądź wytyczyć drogę, którą będzie podążał, nie miał w końcu tylu alternatyw. Teraz liczą się EMOCJE, wrażenie klienta, sposób odbierania świata i nastawienie względem usługi czy produktu. Nie wystarczy stworzyć dobry, nowoczesny telefon. Telefon musi być „amazing”. Podobnie nie wystarczy zapytać czego klient oczekuje, odpowiedź byłaby dość oczywista „chcę móc dzwonić”. Jednak za tą potrzebą stoi o wiele więcej. Teraz trzeba poznać Klienta, znać jego upodobania, sposób bycia, znajomych z jakimi przebywa, restauracje w jakich jada, aby odpowiedzieć na pytanie czego naprawdę oczekuje. I niestety nie wystarczy też już tylko wierzyć „biznesowi”, że ten to wie…

I tu jest miejsce dla analityka biznesowego, ale takiego analityka, który umie spojrzeć szerzej, który ma adekwatny do obecnych czasów sposób myślenia. Który nie tylko umie zrozumieć, odpowiednio zobrazować i zamodelować rzeczywistość dla programisty, a potem zwalidować rozwiązanie względem oczekiwań. Potrzeba takiego analityka, który umie wejść w buty Klienta i powiedzieć o nim coś więcej oraz wykreować rozwiązanie na miarę obecnych potrzeb, które to rozwiązanie będzie odpowiedzią na problem biznesowy. Analityk w tradycyjnym ujęciu odpowiedzialny jest za analizę przedsięwzięcia oraz doprowadzenie do powstania projektu (albo projektów) rozwiązania, udokumentowanie, skomunikowanie zespołu wytwórczego a następnie walidację efektów. A wszystko po to, aby to rozwiązanie pozwoliło na osiągnięcie pewnej przewagi konkurencyjnej, bo ona liczy się na koniec dnia. Obecnie jednak analityk biznesowy to model rozszerzony, który nie jest pośrednikiem, a przewodnikiem… a może tak naprawdę to ten sam rodzaj analityka co kiedyś, tylko bardziej otwarty, uzbrojony w zestaw metod i technik, które pozwalają na więcej oraz umiejący wesprzeć biznes/ klienta w jego poszukiwaniach…

I tutaj wspomnianych 5 liter – AGILE. Słowo przez tych bardziej tradycyjnych znienawidzone, dla tych nie pamiętających tradycji słowo opisujące jedyny znany im świat. Ale na pewno modne i dźwięcznie brzmiące. Agile wprowadza inny ład od (chciałoby się powiedzieć) przez wieki stosowanego modelu kaskadowego, który osobno wytwarza, osobno analizuje, osobno testuje… wraz z tempem zmian, wzrostem skomplikowania rozwiązań, potrzeb i gustów Klienta, Agile próbuje różnymi metodami nadążać za zmianą. W takim świecie często nie znajduje się czysta rola dla analityka, dewelopera, testera. Teraz każdy ma być każdym po trosze. Aby zrealizować więcej, niż „oczekiwania biznesowe”, zmieniające się nastroje, modę, emocje, świat idzie w stronę zwinności. I należy chyba to uszanować, czy nam, analitykom mniej lub bardziej tradycyjnym, to się podoba, czy nie…

Niniejszy blog chciałbym poświęcić tematom, metodykom, metodom i technikom przydatnym osobom pełniącym rolę analityka, albo będącym w tej roli przy okazji prac, jakie w danym momencie wykonują. Trochę na miękko, trochę z punktu widzenia inżyniera, ale na pewno bardzo subiektywnie. Analiza biznesowa bowiem w moim przeświadczeniu do przede wszystkim zestaw kompetencji, wiedzy, umiejętności a w konsekwencji czynności realizowanych razem z klientem i dla klienta, wymagających sprawnego posługiwania się wieloma narzędziami, notacjami, metodami pracy z ludźmi w taki sposób, aby poznać ich i dojść do ich potrzeb oraz wygenerować odpowiednie rozwiązanie. Myślę, że zarówno agile-owcy, jak i waterfall-owcy znajdą tu coś dla siebie.

Niniejszym blogiem chcę zachęcić Was do korzystania z tych metod, jak i do własnych poszukiwań i rozwoju. Do ciągłego zadawania sobie pytań o to „jak mogę rozwiązać mój problem w ciekawy i skuteczny sposób”. Odpowiedź na te pytania nie zawsze będzie jedna, bo i rozwiązań może być wiele. Trzeba je jednak zadawać, bez pytań nie ma odpowiedzi, bez odpowiedzi nie ma rozwiązania, bez rozwiązania nie ma czego oceniać, a bez oceny nie ma rozwoju i tak dalej… a przecież o rozwój nam chodzi.

Zachęcam też do otwartości umysłu. Wiem, że wśród czytelników może znaleźć się wiele tęgich głów z 20 letnim doświadczeniem i odpowiedzią na każde pytanie. Doceniam i podziwiam. Ale będą i tacy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z analizą i potrzebują wsparcia. Wiele źródeł docenia tych pierwszych i wchodzi z nimi w naukowe dyskusje, pomijając tych drugich. Jakkolwiek obie grupy mają do odrobienia duże zadanie domowe. Tych pierwszych zachęcam do zajrzenia wgłąb siebie i szczerą odpowiedź na pytanie, czy naprawdę osiągnąłem wszystko co się dało i perspektywa kogoś innego nie wnosi dla mnie niczego nowego. Być może nie ma już czego odkrywać, a może jednak… Tych drugich zachęcam do eksperymentowania, doświadczania, popełniania błędów i dzielenia się wrażeniami. Świat jest duży, a w nim jeszcze wiele do odkrycia. A z analizą biznesową możesz przeżyć ciekawą przygodę.

No to zaczynamy…