Realizujemy projekt u klienta. Klient oczekuje określonego rozwiązania swojego problemu biznesowego. Przemyślał, przetrawił i wie: chce wdrożyć system, a my mamy mu w tym pomóc. Cel jest jasny, postanowienia w umowie precyzyjne, termin znany. Jednak w trakcie trwania projektu odkrywamy, że problem do którego zostaliśmy zatrudnieni nie jest prawdziwym problemem organizacji. Za realizację zlecenia widniejącego na umowie otrzymamy sowite wynagrodzenie. Ale jeśli je zrealizujemy, organizacja klienta nie odczuje oczekiwanej poprawy. Odkrywamy, że istnieje coś innego, nad czym warto się skupić, co warto zmienić… Jako usługodawca zarobimy mniej. Rozwiązanie informatyczne, które wdroży klient, też będzie prostsze. Czy mamy skoncentrować się tylko na wypełnieniu zobowiązania, jakie nakłada na nas umowa i wykonać projekt oczekiwanego przez niego rozwiązania? Czy może przy jakiejś tam okazji zwrócić uwagę Klientowi na istotę problemu i zasugerować zmiany kierunku działań w projekcie. Niech zrobi co uważa, a nuż zignoruje i będziemy mieli czyste sumienie. Wówczas nie będziemy nic stratni. A może jasno zwrócić na to uwagę i zaproponować rozwiązanie rzeczywistego problemu, jednak swoim kosztem? Dzisiaj chciałbym poruszyć zagadnienie etyki w pracy analityka biznesowego, na którą zwraca uwagę BABOK, stosowany szeroko w świecie analizy (zbiór zasad i standardów, traktowany jako przewodnik po analizie). Ale myślę, że temat etyki dotyczy szerokiego grona specjalistów IT, nie tylko z obszaru analizy.

Etycznie, czyli jak?

Argumentem na niezwracanie uwagi i zajęcie się swoją pracą może być przede wszystkim umowa – świadomie podpisana przez obie strony i jasno definiująca oczekiwania i odpowiedzialności. To klient odpowiada za swój biznes, on definiuje oczekiwania a ja, jeśli jestem wynajęty do wykonania określonej pracy, mam ją zrealizować. Czy zachowam się nieetycznie, nie zwracając Klientowi uwagi na fakt, że błądzi, jeśli moja umowa dotyczy wdrożenia określonego systemu? Jeśli mam rozwiązać problem, który doskwiera firmie, wówczas ok, jestem odpowiedzialny za jego analizę, zrozumienie, znalezienie przyczyn i zaprojektowanie rozwiązania. Ale po co mam się wychylać, jeśli mam wykonać tylko analizę do powstającego systemu, na który wszyscy czekają z niecierpliwością?

Kwestią trochę filozoficzną może być tutaj rozstrzyganie w jakim dokładnie obszarze powinniśmy się poruszać, aby zachowywać się etycznie. Na jakie rzeczy zwracać uwagę? Jedni zachowując się etycznie chcą zachować się zgodnie z formalnym zobowiązaniem. Wg nich nieetyczne są wykroczenie poza uzgodnienia na umowie. Inni traktują etykę jako coś, co wykracza ponad umowę i kontrakty. Rozróżniłbym tutaj obowiązek formalny od kwestii etycznych. Obowiązek formalny to przedmiot umowy, który powinienem zrealizować. To produkt bądź usługa, za który otrzymuję wynagrodzenie i który powinien charakteryzować się określoną jakością. Wywiązanie się z obowiązku formalnego nie podlega dyskusji, a tym bardziej nie powinien być traktowany jako zagadnienie etyczne. Etyka natomiast, to często wymiar „JAK”. Wiąże się z budowaniem zaufania do nas samych i wszystkiego tego, co może na to zaufanie wpłynąć. Etyka w biznesie dotyczy relacji z klientem, w szczególności zderzenia interesów swoich z interesami klienta. Co jeśli wystąpi konflikt i ja, jako strona tego konfliktu, mogę zyskać a klient stracić? Czy świadomie podejmując określone decyzje wpływam na czyjąś nieuświadomioną stratę? Czy wspieram Klienta w podejmowaniu właściwych dla niego decyzji?

Przykłady

Zacząłem dość mocnym przykładem, ale prawdziwym. Zostałem kiedyś zapytany przez pewną firmę o możliwość nawiązania współpracy w ramach inicjatywy, która rozpoczyna się u jej klienta. Produkt, którego oczekiwał klient, był konkretny. Jednak po przyjrzeniu się problemom swojego klienta, zaproponowano mu prostsze rozwiązanie i to zupełnie inne niż jego pierwotny pomysł. Było ono mniej dochodowe z perspektywy wykonawcy, ale precyzyjnie rozwiązujące bolączki Klienta. Byłem wtedy pod pewnym wrażeniem. Firma konsultingowa dysponowała większą wiedzą i zrozumieniem problemu niż klient i nie użyła tej wiedzy przeciwko niemu. Jak często spotykamy się z podobnymi sytuacjami w naszej pracy, gdzie próbie poddawane jest nasze rozumienie etyki?

Inny przykład. Nawiązujemy współpracę z niezależnym konsultantem. Początki mogą być zazwyczaj świetne, poziom egzekwowania pracy zgodnie z wprowadzonymi metodami – wysoki. Czasem pewne kwestie stawiane są przez niego na ostrzu noża, a współpracujący z nim zespół bardzo rygorystycznie kierowany jest w słuszną jego zdaniem stronę. Wszystko zgodnie z jego wiedzą i praktyką. Jednak im bliżej punktu „przedłużenia kontraktu”, skłonność chodzenia na kompromisy jest coraz wyższa. Zaczyna się liczyć zadowolenie pracodawcy i nie narażanie się, przytakiwanie mu nawet wbrew swoim pierwotnym poglądom, aby ten tylko przedłużył umowę. Natomiast skuteczność pracy zespołu staje się coraz mniejsza…

Kolejna sytuacja. Analityk (powiedzmy będący jednocześnie właścicielem produktu) odpowiedzialny jest za wdrożenie produktu w określonym terminie, do którego sam się zobowiązał. Ale wiadomo, im dalej w las, tym więcej drzew. Rodzą się problemy, mijają sprinty, natomiast całe otoczenie utrzymywane jest w świadomości, że termin jest niezagrożony. W kuluarach wiadomo od dawna, że nie da się w tym terminie i trzeba coś zrobić. No ale to plama na honorze, więc lepiej przemilczeć i niech się wyda przed samym wdrożeniem że „coś wyskoczyło”, niż od razu zburzyć swój wizerunek „przodownika pracy najlepszego zespołu na świecie” i doświadczyć nieprzyjemnych konsekwencji ze strony szefa…

Na koniec…

Rozmawiałem z kilkoma analitykami z różnych firm IT we Wrocławiu, „zależnych” i „niezależnych” i zdania są takie same. W jednym z przykładów chodzi bardziej o kwestie finansowe i potencjalną stratę. Można przecież renegocjować warunki umowy i utrzymać wynagrodzenie na tym samym poziomie w zamian za rzeczywiste rozwiązanie problemu Klienta (to nie kompromis, to tzw. trzecia droga). Albo wybrać łatwiejszą drogę – pójść na skróty, zasłonić oczy i konsekwentne realizować postanowienia umowy za które otrzymuje się wynagrodzenie, wbrew interesowi klienta. Czasem nie chodzi o pieniądze, a o własny wizerunek. Odłóżmy problemy na później, zacznijmy świętować już teraz, bo jesteśmy najlepsi. A na koniec na kogoś się zwali i będziemy kryci. Bo wiadomo, zawsze coś wyskakuje na koniec. W każdym jednak przypadku dochodzi do konfliktu interesów, który rewiduje naszą dojrzałość.

Konflikt interesów będzie zachodził zawsze, gdy w wyniku naszej pracy będziemy dysponowali wiedzą, której nie posiada Klient, która to wiedza może sprawić, że my zyskamy a Klient straci. I teraz, w czasach „kontraktorów”, dużej konkurencji i ciągłego poszukiwania projektów, a także chęci utrzymania się najdłużej na pokładzie dobrze płacącej firmy, wyzwaniem będzie dla nas podejmować dobre i etyczne decyzje. Nie będzie łatwo. Zachęca do tego BABOK, wpisując etykę w kompetencje analityka biznesowego. Jednak nie ze względu na standardy powinniśmy na to zwracać uwagę, a ze względu na zwykłą ludzką przyzwoitość.